Nalałem
sobie kubek kawy, nie kłopocząc się tym, by zachowywać się cicho, bo
wiedziałem, że Harry’ego nie ma w mieszkaniu. Jak zawsze, obawiał się ze mną
zmierzyć.
Nie
winiłem go – nie po tym koszmarze, który miał dwie noce temu.
Odtwarzałem
tę noc w swojej głowie tysiące razy. Wciąż słyszałem powtarzające się krzyki:
„Nie!”, „Weź mnie!”, „Proszę”, „Zostaw go!”, „Weź mnie!”
Przez
ostatnie dni próbowałem rozwikłać do kogo mówił i, co ważniejsze, o kimmówił.
Zgadywałem,
że chodziło o Jack’a Shane’a – jedyną osobę, na temat której Harry nie chciał
rozmawiać odkąd wprowadziłem się do mieszkania. Jednak moim największym
pytaniem było, dlaczego? Dlaczego Harry śnił o Jack’u Shane’ie? Co działo się w jego śnie, że
pragnął zająć miejsce Jack’a? Wyglądało to na coś bolesnego i, ku mojemu
zaskoczeniu, Harry był gotowy przechodzić przez to zamiast chłopaka. Wyglądało to jak
poświęcenie. Zawsze wydawało mi się, że Harry nie robił niczego dla innych.
Jednak
dwie noce temu śnił mu się koszmar i wypłakiwał się w moje ramię.
Wszystko
więc stawało się możliwe, jeśli w grę wchodził Harry Styles. Przypomniałem
sobie artykuł, który czytałem będąc u mamy w domu. Śmierć Jack’a Shane’a była
jedną, wielką tajemnicą o której wiedział tylko Harry.
Moja głowa poderwała się do góry, gdy usłyszałem trzask
naciskanej klamki, zapowiadającej wejście Harry’ego. Przełknąłem wielką gulę w
gardle, gdy chłopak w końcu wszedł do pomieszczenia, odmawiając zarejestrowania
mojej obecności. Rzucił skórzaną kurtkę na poręcz, a następnie wpadł do swojej
sypialni. Jeśli coś w tym było, nie byłem pewny czy chciałem wiedzieć, co.
Do
tej pory próby nie były ciężkie – głównie polegały na siedzeniu i wspólnym
śpiewaniu w piątkę w celu zharmonizowania naszych głosów.
W końcu
zadzwonił Simon i zaproponował nam, abyśmy przećwiczyli choreografię.
To było
coś, na co się nie pisałem. To znaczy, wiedziałem, że jest to część pracy, więc
nie próbowałem się nawet przed tym bronić. Każdego wieczoru cierpiałem i
przeklinałem się, że nie chodziłem częściej na siłownię.
Na moich
ramionach, oprócz prób tanecznych i lekcji wokalnych, spoczywał również ciężar
znalezienia większej ilości informacji o Jack’u i przyczynie jego śmierci.
Powiedzmy,
że ten tydzień nie był jednym z moich najlepszych.
Dotarłem
właśnie do studia, panicznie obawiając się tego, co mnie czekało. Wszedłem do
niego wolnym krokiem, poprawiając torbę na moim ramieniu, kiedy usłyszałem
śmiech dochodzący z tego pomieszczenia. Zatrzymałem się i zamknąłem cicho
drzwi, upewniając się, że nikt mnie nie usłyszy. Spojrzałem przez okno w
drzwiach i uśmiechnąłem się na to, co zobaczyłem.
Niall
pogrywał na gitarze, a Zayn dla żartu śpiewał coś sprawiając, że Liam i Harry zwijali
się na podłodze ze śmiechu.
Z powodu
gniewu, strachu i bólu, jakiego ostatnio doświadczałem, zapomniałem jak silna
więź łączyła Harry’ego z chłopakami. Czy po śmierci Jack’a stała się ona
jeszcze silniejsza? Tego nie wiedziałem, ale wciąż byli przyjaciółmi. Było mi
wstyd, że o tym zapomniałem.
Dało mi
to nadzieję – Harry był zdolny przyjaźnić się, nawet pomimo przerażających
wydarzeń przeszłości. Wciąż był w stanie utrzymać związek z tymi chłopakami.
Więc kto
powiedział, że nie mógł go posiadać ze mną?
Wszedłem
do pokoju i zauważyłem, że ich śmiech ucichł. Mimo to, wciąż na ich twarzach
gościły szerokie uśmiechy. Nawet Harry, który odwrócił się ode mnie i zaczął
bawić się swoim telefonem, wciąż się uśmiechał.
- Cześć
chłopcy. – Powiedziałem, kładąc na ziemi torbę.
- Hej
Lou! – Przywitał się Zayn, wstając i zaplatając ręce wokół moich ramion.
Pociągnął mnie do grupy chłopaków otaczających Nialla. – Graliśmy właśnie
trochę nowych chwytów. Chcesz się pierwszy rozgrzać?
Wzruszyłem
ramionami i skinąłem głową. – Jasne. Macie coś szczególnego, co chcielibyście
usłyszeć?
Zayn
skinął głową – Właściwie tak. Znasz “It Will Rain”, Bruno Mars’a?
- Kocham
tą piosenkę. – Powiedziałem i zorientowałem się, że z moim głosem zlał się
inny, powtarzając dokładnie te same słowa. Obróciłem się do Harry’ego, który
oderwał wzrok od swojego telefonu. Spojrzał na mnie z chłodem w oczach, jakby
fakt, że oboje lubimy tą samą piosenkę, był czymś okropnym, a następnie
wywrócił oczyma.
- Co?
Przestań się na mnie gapić. Wy wszyscy. To dobra piosenka! – Oznajmił.
Posłałem
mu dziwne spojrzenie i Zayn spojrzał na nas obu z tajemniczym uśmiechem
czającym się na jego ustach.
- Więc. –
Kontynuował Zayn. – Myślę, że to byłaby idealna piosenka dla ciebie na trasę.
Wszyscy możemy wykonać jeden cover… Co o tym sądzisz?
Wzruszyłem
ramionami – Mogę spróbować. – Zayn klasnął w dłonie, zaś Liam ścisnął moje
ramię.
- Będę
twoim chórkiem, jeśli chcesz.
- Byłoby
super! – Uśmiechnąłem się, po czym obróciłem do Nialla i skinąłem w jego
kierunku. – Znasz to? – Zapytałem, wskazując na jego gitarę.
- No
jasne. – Uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha.
Wziąłem łyk
wody z butelki, którą podali mi chłopcy i spojrzałem na Harry’ego. Chłopak
posyłał mi zaskoczone spojrzenie.
Przełknąłem
nerwowo ślinę. Słysząc pierwsze akordy, wygrywane przez Niall’a na gitarze, zacząłem śpiewać:
If you ever leave me baby
Leave some morphine at my door
'Cause it would take a whole lot of medication
To realize what we used to have,
We don't have it anymore.
Leave some morphine at my door
'Cause it would take a whole lot of medication
To realize what we used to have,
We don't have it anymore.
Spojrzałem
na Liama, który skinął do mnie, abym kontynuował. Jego szczerość ukoiła trochę
moje nerwy. Kątem oka dostrzegłem Harry’ego, kiwającego głową do rytmu, który
wygrywał Niall, więc kontynuowałem:
There's no religion that could save me
No matter how long my knees are on the floor
So keep in mind all the sacrifices I'm makin'
To keep you by my side
And keep you from walkin' out the door.
Cause there'll be no sunlight
if I lose you, baby
There'll be no clear skies
if I lose you, baby
Just like the clouds
My eyes will do the same, if you walk away
Everyday, it will rain, rain, rain
No matter how long my knees are on the floor
So keep in mind all the sacrifices I'm makin'
To keep you by my side
And keep you from walkin' out the door.
Cause there'll be no sunlight
if I lose you, baby
There'll be no clear skies
if I lose you, baby
Just like the clouds
My eyes will do the same, if you walk away
Everyday, it will rain, rain, rain
Słyszałem
w tle harmonię Liama, więc wykorzystałem okazję i skierowałem swój wzrok na
Zayna, który uśmiechał się szeroko. Bałem się spojrzeć w stronę Harry’ego, ale
kiedy to zrobiłem, zobaczyłem, że spogląda na mnie z ciekawością, przygryzając
dolna wargę. Przełknąłem nerwowo ślinę i dokończyłem z łatwością resztę
piosenki, otrzymując na koniec aplauz od chłopaków.
- Dzięki
chłopcy. – Wymamrotałem, czując dumę z tego, że tak dobrze poradziłem sobie z
tą piosenką oraz, że spodobało się to chłopakom – nawet Harry’emu, który nie
sztyletował mnie spojrzeniem, tylko przygotowywał się do swojej piosenki.
Westchnąłem.
To było lepsze niż nic.
- Co
zaśpiewasz, Harry? – Zapytał Liam, siadając obok mnie.
Chłopak w
kręconych włosach przewrócił oczyma i wstał, przeciskając się obok mnie, gdy w
końcu znalazł się przy Niall’u. Położył dłoń na jego ramieniu i podniósł swoje
okulary z nosa na czubek głowy.
- „The
One That Got Away”, Katy Perry. – Skinąłem z aprobatą głową, jednak reszta
zamilkła po tym oświadczeniu. Liam posyłał Harry’emu ostrzegawcze spojrzenie,
ale Zayn położył rękę na jego ramieniu, powstrzymując go tym samym przed
wypowiedzeniem kolejnych słów. Tym razem to Zayn się odezwał, na którego twarzy
widniał sztuczny uśmiech:
- Okej. W
porządku, Niall. Jesteś gotowy, Harry?
Harry
spojrzał na Liam’a, zwężając swoje oczy, ale skinął głową do Zayna – Yeah.
Niall
szarpnął za struny i Harry w końcu zaczął śpiewać:
Summer after high school when we first
met
We'd make out in your Mustang to Radiohead
And on my 18th birthday
We got matching tattoos
Used to steal your parents' liquor and climb to the roof
Talk about our future like we had a clue
Never planned that one day
I'd be losing you
But in another life, I would be your girl
We'd keep all our promises, be us against the world
In another life, I would make you stay
So I don't have to say you were the one that got away
The one that got away
We'd make out in your Mustang to Radiohead
And on my 18th birthday
We got matching tattoos
Used to steal your parents' liquor and climb to the roof
Talk about our future like we had a clue
Never planned that one day
I'd be losing you
But in another life, I would be your girl
We'd keep all our promises, be us against the world
In another life, I would make you stay
So I don't have to say you were the one that got away
The one that got away
Byłem
niesamowicie zaskoczony tym jak poważny stał się głos Harry’ego. Wzruszył mnie
również sposób jego śpiewania. Brzmiał jak inna osoba. Nie, onbył inną osobą, kiedy śpiewał. Cały chłód
i oschłość, którą posiadał, ginęła, gdy tylko pierwsze dźwięki wydobyły się z
jego ust. Poprzez śpiewanie ukazywał wszelkie emocje i uczucia. Śpiewał całą
swoją duszą.
Cudownie
było móc to zobaczyć.
Jego
śpiew działał na mnie w sposób, którego wcześniej nie doświadczyłem. Czułem
jakby do mnie mówił – pomimo, że wiedziałem, iż to była ostatnia rzecz, którą
chciał przekazać. Dla niego, to było tylko śpiewanie. Ja zaś ujrzałem inną
stronę Harry’ego, której nigdy wcześniej nie miałem okazji poznać.
Wtedy to
zobaczyłem – zobaczyłem jaką osobą naprawdę był Harry, albo jaką znów mógłby
się stać. Chciałem poznać tę osobę i zobaczyć jak wraca do życia. Wiedziałem,
że to możliwe.
Nagle
zorientowałem się co mogę zrobić. To mogło być trudne i całkowicie do mnie
niepodobne, ale tego warte.
Musiałem
się zachowywać jak Harry Styles.
_
- Hej,
Harry – Zawołałem w kierunku chłopaka, wpadając na niego. Właśnie z zespołem
opuszczaliśmy studio, udając się do naszych mieszkań.
Zignorował
mnie i dalej wpakowywał swoje rzeczy do torby, ale mimo to kontynuowałem:
-
Brzmiałeś naprawdę świetnie. Byłem… Naprawdę pod wrażeniem. – Wciąż mnie
ignorował. Spojrzałem na swoje stopy, chcąc coś powiedzieć, ale obawiałem się
reakcji chłopaka.
Mój plan
mógł pójść w dwie strony – albo miał się skończyć okropnie źle, sprawiając, że
wyjdę na dupka albo tak idealnie, że zaskoczyłoby to cały świat.
Miałem
nadzieję na to drugie. Trzymając się tej myśli, zrobiłem to, co musiałem.
- Chcesz,
uh… skoczyć później na drinka, czy coś?
Tymi
słowami w końcu przykułem uwagę niegrzecznego chłopca. Harry zaśmiał się
głośno, odwracając się w moją stronę ze sceptycznym wyrazem twarzy.
- Ty chcesz skoczyć na drinka? – Zapytał,
unosząc w rozbawieniu brew.
- Tak? – Odpowiedziałem,
idąc za nim, gdy opuszczał studio. Jako, że wychodziliśmy ostatni, przed
wyjściem musieliśmy jeszcze zgasić światła.
- W pubie? – Znów się zaśmiał.
Przewróciłem
oczyma. – Tak. Przeważnie tam ludzie piją drinki, nie?
Rzucił mi
uważne spojrzenie. – Nie wyglądasz na kogoś, kto pije, lalusiu. – Wyszliśmy
poza studio, gdzie czekał na nas samochód, którym mieliśmy się udać do
mieszkania. Reszta chłopaków wróciła własnymi samochodami.
- Tak,
ale może chciałbym zacząć.
Harry
skinął głową, następnie wyciągnął papierosa i posłał mi spojrzenie z aprobatą,
co odebrałem za bardzo dobry znak.
- Ty
stawiasz? – Zapytał, próbując zdobyć przewagę. Gdyby to były darmowe drinki,
wtedy by poszedł, ale nie pozwoliłem swojej dumie zniszczyć tego planu.
- Tak,
jeśli pojedziesz.
Przechylił
rozbawiony głowę i podpalił papierosa, wypuszczając w przeciwnym kierunku dym i
posyłając mi wesołe spojrzenie.
- Czy ty
mnie… podrywasz, lalusiu?
Minęła
chwila zanim dokładnie przeanalizowałem jego słowa. Podrywałem go? Co za głupie
pytanie, szczególnie po tym jak powiedział mi, że nie mogę się w nim zakochać.
Dlaczego miałbym go podrywać?
Potrząsnąłem
przecząco głową. – Nie.
Mruknął i
ponownie zaciągnął się papierosem, uśmiechając się delikatnie pod nosem. –
Jeśli tak, to w porządku. Wiem, że jestem przystojnym sukinsynem, więc nie
obrażę się…
- Wierz
mi, nie podrywam cię. – Rzekłem najbardziej przekonującym tonem na jaki było
mnie stać.
Zaśmiał
się. – Jesteśmy drażliwi, co?
Wzruszyłem
ramionami, na co chłopak skinął głową, rzucając papierosa na podłogę i
przydeptując go. – Więc ty stawiasz?
Skinąłem
głową i wsadziłem dłonie do kieszeni. Wówczas podjechał nasz samochód.
- Więc
idę. – Zatrzymał się na wprost nas i wskoczyliśmy do niego. Uśmiechnąłem się
delikatnie do siebie.
Mój plan poszedł
w ruch i jak na razie wydawał się działać idealnie.
____________________________________________________________________
Nieźle, jednego dnia dwa rozdziały :D Ktoś tu chyba ma na mnie dobry wpływ :p Pozdrowienia dla tego 'kogoś' :p
;)
OdpowiedzUsuń