poniedziałek, 18 czerwca 2012

Prolog.


Otworzyłem oczy. Całe pomieszczenie rozjaśnione było bladym blaskiem. Czyżbym zmarł? Nie, zdecydowanie nie. Podobno w niebie nic się nie czuje, a w moim przypadku życie na ziemi wyjaśniał przeraźliwy ból głowy. Przymrużyłem oczy. W oddali zauważyłem rozmazaną postać mężczyzny. Po krótkiej chwili obraz nabrał ostrości. Koleś ubrany był w długi, biały fartuch. Gdyby użyć trochę wyobraźni i zmienić mu fartuch w jakąś białą szatę, kruczoczarne włosy na blond mógłbym powiedzieć, że to anioł. Spróbowałem przywołać iskierkę fantazji. Nie chciałem już żyć. Każdą część ciała rozdzierał od środka przenikliwy ból. W pewnym momencie przed moimi oczami zaświeciło oślepiające światło. Jęknąłem i złapałem się za głowę. Ludzie czy wy możecie dać mi w spokoju umrzeć?!
 - Wszystko w porządku?- usłyszałem szorstki głos.
Światło zgasło. Wolnym tempem uniosłem powieki. Przede mną stał siwy, starszy pan. Zapewne doktor. Dlaczego?! Dlaczego to nie jakiś anioł zabierający mnie z tego durnego świata?! Wypuściłem głośno powietrze z płuc.
 - Co ja tu robię?- zapytałem niecierpliwie.
 - Jesteś w szpitalu. Miałeś wypadek samochodowy- powiedział zaznaczając coś na tabliczce, którą trzymał w ręku.
 - Możecie wyjść i dać mi spokój na razie? - warknąłem.
 - Dobrze wyjdźmy, pacjent musi odpocząć- powiedział miło lekarz.
Rzuciłem mu pogardliwe spojrzenie. Wyjdźmy? Kto tu jeszcze był? Usłyszałem kilkanaście kroków i trzask drzwi. Przewróciłem się na drugi bok. Chwilę rozejrzałem się po sali, w której leżałem. Dopiero teraz zauważyłem, że nie jestem sam. Obok mojego łóżka znajdowało się drugie. Widocznie ktoś spał na nim, ponieważ na nic nie reagował. Zresztą. Nie chciało mi się z nikim rozmawiać. Teraz najchętniej zasnąłbym i nigdy więcej nie obudził. Zamknąłem oczy i spróbowałem sobie przypomnieć coś z tamtego dnia. Cokolwiek przypomnieć. Dopiero teraz zrozumiałem, że nie pamiętam nawet jak się nazywam. W mojej głowie plątało się tysiące myśli. Kim jestem, ile mam lat, cokolwiek. Usiadłem powoli na łóżku. Ten niepotrzebny ruch spowodował ogromny ból w prawej ręce. Syknąłem. Spojrzałem na swoje ciało. Już mi się nie podoba. Jedna noga do połowy zabandażowana, druga cała sina. Na resztę ciała nawet nie chcę patrzeć. Delikatnie wróciłem do poprzedniej pozycji. Zamknąłem oczy. Nic nie pamiętam. Nic.

_____________________________________________________
Jest prolog! :D Mam nadzieję, że będzie wam się podobał. Jutro spróbuję dodać 1 rozdział ale nie obiecuję, że mi się uda bo nie mam czasu dzisiaj trochę pisać. No ale postaram się! :) Miłego czytania. Przepraszam za jakiekolwiek błędy. Bardzo proszę jeżeli przeczytałeś skomentuj i napisz co o tym sądzisz. Massive Thank You! <3 

1 komentarz:

  1. Rozdział jest ciekawy już nie moge się doczekać 1 rozdziału:))

    OdpowiedzUsuń