wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział 1.


  - Louis!- usłyszałem czyjś cichy głos. Po chwili coś albo ktoś złapał mnie za rękę.
Boże dopiero, co wyszli a już mnie jacyś ludzie mordują. Jak już mam zostać to niech mi dadzą chwilę spokoju! Otworzyłem niechętnie oczy. Obok mnie siedziała rudowłosa dziewczyna. Trzymała mnie za rękę a po jej policzku spływały łzy. Usiadłem na łóżku. Próbowałem sobie przypomnieć, kto to jest, bo głupio tak wystrzelić na powitanie, z ‘Kto ty?’. Niestety nic nie wracało. Żadne wspomnienie z nią związane. Cóż, muszę sobie jakoś poradzić. Na razie nie będę nikomu mówił, co się ze mną dzieje. Może czegoś więcej się o mnie dowiem. Nie odpowiedziałem nic dziewczynie tylko wymusiłem na twarzy krzywy uśmiech. Odwzajemniła go.
- Dlaczego płaczesz?- dziewczyna skrzywiła się trochę na moje pytanie. Widocznie było trochę nie na miejscu.
 - Kochanie byłeś w śpiączce całe dwa miesiące! Całe dwa miesiące z tobą nie rozmawiałam. Nie miałam się jak do ciebie przytulić przez te durne kable- powiedziała wskazując z obrzydzeniem na kilka kabelków, do których byłem ‘podpięty’. Parsknąłem śmiechem.
 - Śmieszy cię to?- warknęła dziewczyna.
 -Nie oczywiście, że nie. Po prostu….Czekaj. Jak to dwa miesiące?- zapytałem z wielkimi
 - No tak. Ten durny wypadek popsuł nam wszystkie plany. Mięliśmy wyjechać razem na Tahiti, pobrać się- powiedziała rozmarzonym głosem.
 - Jak to pobrać?!- zapytałem z przerażeniem. Dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie.
 - Eee…czekaj, czekaj. Jak mam na imię?- zapytała podejrzliwie. Nastała chwila krępującej ciszy. Super. Przejrzała mnie. Zamknąłem na chwilę oczy.
 - Skarbie czy ty..- zaczęła.
 - Tak, tak nie pamiętam nic- przerwałem jej.
 - Nawet mnie?- przewróciłem oczami.
 - Tak ciebie też nie. Nikogo!- tym razem wrzasnąłem. Po policzku dziewczyny słynęła łza.
 - Przepraszam, jeśli cię uraziłem.
 - Nie, wiesz nie uraziłeś mnie! Przecież tak jest, na co dzień, że narzeczeni kilka dni przed ślubem mówią, że nie pamiętają tej drugiej osoby- powiedziała kpiąco.
 - Kurwa dziewczyno nawet nie wiesz jak ja się z tym czuje! Nie wiem jak mam na imię, kim jestem, skąd się w tym durnym szpitalu wziąłem! Myślisz, że to takie proste?! Szczerze mówiąc to gówno mnie obchodzi, co ty czujesz!- wrzasnąłem.
 - Boże, jaki ty jesteś chamski- powiedziała cicho kiwając głową z niedowarzeniem- zmieniłeś się wiesz?
 - Taki mój urok.
 - Dobra. Sam tego chciałeś- powiedziała wstając z krzesła- tylko, gdy w końcu przejrzysz na oczy i przypomnisz sobie, kim dla ciebie byłam i ile dla ciebie znaczyłam to nie przychodź do mnie- dziewczyna wyszła z sali.
Przesadziłem. Nie mogę przecież obwiniać wszystkich ludzi za ten mój zanik pamięci. Może ta dziewczyna rzeczywiście była dla mnie ważna? Może naprawdę ją kochałem. W końcu oświadczyłem się jej to jednak musiałem do niej coś czuć. Ale czy takie uczucie nie powinno zostać? Przynajmniej na pewno musiałbym ją pamiętać. Ale dla mnie to jest obca osoba. Prawdę mówiąc nawet mi się nie podoba. Przetarłem rękoma oczy. Całe pomieszczenie oświetlało światło słoneczne wpadające przez wielkie okno po mojej lewej stronie. Zerknąłem na mojego sąsiada. Dalej spał. A może nie spał? Może tak jak ja był w śpiączce. Albo była. Wstałem cicho i podszedłem do łóżka obok. A jednak to chłopak. Miał bladą twarz i ciemne loki niedbale opadające mu na twarz. Przyglądałem się mu chwilę w ciszy, gdy do pokoju wszedł lekarz.
 - Dzień dobry. Wstałeś już?- zapytał miło.
 - Jak widać tak. Kto to jest?- zapytałem wskazując palcem na chłopaka leżącego obok. Mężczyzna przyglądał mi się chwilę uważnie.
 - Wracaj do łóżka. Nie możesz się przemęczać- powiedział. Patrzyłem mu chwilę w oczy. On coś ukrywał. Na pewno. Posłusznie położyłem się na łóżku.
 - Mogę wiedzieć dokładniej jak tu trafiłem?- zapytałem.
 - Najprawdopodobniej stłuczka z innym samochodem. Ten chłopak obok ciebie prowadził drugi samochód.
 - Przecież to dziecko. Na pewno nie ma jeszcze prawa jazdy- powiedziałem kpiąco.
 - Ma 18 lat, nie takie dziecko. Tak jak ty, jest teraz w śpiączce. Ale na szczęście nic poważnego wam się nie stało. Lada dzień powinien się obudzić- wyjaśnił.
 - Mi tam nadal na dzieciaka wygląda. Mam takie pytanie, jakie złe skutki mogłyby być związane z tym wypadkiem?- zapytałem.
 - Nie za bardzo rozumiem.
 - No na przykład takie jak jakieś zaniki pamięci, czy coś w tym stylu- powiedziałem wodząc oczami po pomieszczeniu.
 - Akurat zaniki pamięci mogą się w waszym przypadku pojawić. Praktycznie obojga uderzyliście głowami w kierownicę, co spowodowało wstrząśnięcie mózgu i kilku tygodniową śpiączkę. Ale jeżeli chodzi o jakiekolwiek problemy czy konsekwencje związane z ty powinny po kilku dniach przejść- po tych słowach odetchnąłem z ulgą.
 - A co masz mi coś do powiedzenia?- zapytał podejrzliwie.
 - Nie nic. Tak się pytam- powiedziałem cicho.
Zamknąłem oczy i przewróciłem się na bok, tak, aby lekarz pomyślał, że śpię. Chciałem mieć chwilkę spokoju. Doktor faktycznie to połknął, bo w ciszy wyszedł z sali. Na półce obok łóżka zadzwonił mi telefon. Spojrzałem na ekran. Jakiś Simon. Kto to do cholery jest? Odebrałem.
 - Halo?
 - Louis, jak dobrze, że się już obudziłeś!- wrzasnął mężczyzna niskim głosem.
 - eee no tak- zacząłem.
 - To kiedy mogę po ciebie przyjechać? Mięliśmy jechać kilka dni po wypadku, no, ale cóż. Teraz musimy to zrobić jak najszybciej, bo media się pytają- zaczął.
 - Gdzie? Jak to media?
 - No miałeś zastąpić jednego chłopaka- powiedział cicho.
 - Gdzie, w czym!?- powiedziałem rozpaczliwie. Tym razem nie wytrzymałem. Wybuchłem płaczem. Facet widocznie trochę się zmieszał, bo nastała chwila ciszy.
 - Przyjadę zaraz do ciebie. Musimy chyba pogadać- powiedział w końcu.
 - Taa jasne- powiedziałem kpiąco i rozłączyłem się.  
Rzuciłem telefon na półkę. Super, jakiś koleś mi będzie teraz wystawiać kazania na temat mojej przyszłości. Media? Chyba nie do końca rozumiem. To ja byłem albo miałem być popularny? Zastąpić chłopaka. W jakimś filmie? Bardzo możliwe. Może ja byłem aktorem? O albo w zespole! Ale przecież ja nie umiem śpiewać ani grać na żadnym instrumencie. Dobra niech sobie już tutaj przychodzi, może powie mi coś więcej i spróbuję zacząć od nowa. Ale nie podejrzewam, że to będzie łatwe.
Nie musiałem długo czekać. Po kilku minutach w drzwiach stanął wysoki mężczyzna. Ubrany w czarne spodnie i bluzę w tym samym kolorze wyglądał jakby szedł na pogrzeb. Popatrzył się na mnie z krzywym wyrazem twarzy.
 - No co? Wiem, że jestem piękny- powiedziałem kpiąco wskazując palcem na bandaż na głowie. Simon parsknął śmiechem.
 - No więc o co chodzi?- zapytałem niechętnie.
 - Jak to? Nie pamiętasz? Miałeś zastąpić Jack’a w zespole- wytłumaczył.
 - W zespole?!- wrzasnąłem z przerażeniem.
 - Cicho… tam ktoś śpi- powiedział wskazując palcem na chłopaka w lokach.
 - Jest w śpiączce. Podobno to przez tego pajaca tu wylądowałem i nic nie pamiętam. Ale wracając do tego zespołu. Po co ja mam do niego dołączyć?
 - Bo, widzisz… jeden z członków grupy nie dawno zmarł- powiedział cicho.- Trzeba go zastąpić a po twoim uczestnictwie w X-factorze sądzę, że nie może się zmarnować taki talent jak ty- powiedział z uśmiechem.
 - W X-factorze? Ja?- zapytałem z niedowarzeniem. Simon przytaknął.
 - Czyli jednak coś kojarzysz!
 - Chyba nie za bardzo rozumiem.
 - No na przykład wiesz, co to X-factor. A mnie, chociaż trochę pamiętasz? Byłem tam jurorem- próbowałem sobie coś przypomnieć. Niestety. Co to był X-factor trochę kojarzyłem, ale niestety udziału w nim i Simona wgl. 
 - A reszta się zgodziła?- zapytałem.
 - Tak. Tylko z Harrym jest problem. Bo widzisz Jack to był jego najlepszy kumpel. Po tym jak przez wypadek zmarł, chłopak się totalnie załamał. Teraz uciekł gdzieś. Napisał tylko list do chłopaków, żeby go nie szukali, że wróci jak będzie na to czas. I ślad po nim zaginął- powiedział smutno. Trzeba przyznać, że trochę mnie przytkało.
 - Przykro mi- powiedziałem przerywając ciszę. 

___________________________________________________________________-
No i jest 1 rozdział! Nie wiem czy będzie się wam podobał bo próbowałam jak najszybciej coś naskrobać dla was. A więc może wam się nie podobać. Bardzo proszę o szczere komentarze, głosujcie na sondzie i dodawajcie się do obserwatorów! Massive thank you! <3 

3 komentarze:

  1. Rozdział jest genialny.Robi się coraz bardziej ciekawiej nie mogę doczekać się następnego rozdziału:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, bardzo mnie wciągnęło, czekam z niecierpliwością na nastepny rozdział + obserwuję i mam nadzieję ,ze sie odwdzięczysz http://fanka-harry-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ymm. Dziewczyna - narzeczona- po pierwsze raczej powiedziałaby komuś, że Lou nic nie pamięta, nie krzyczała by na niego, nie kazała powiedzieć 'jeżeli sobie przypomnisz to porozmawiamy' czy coś takiego i raczej nie powiedziałaby że on jest chamem, swojemu narzeczonemu, który po 2 miesiącach wybudzilby się ze śpiączki. Okey 2 miesiące - przez ten czas raczej nie wiem czy umiałby dobrze mówić. Chyba raczej wszyscy od razu zgłosiliby ze nic nie pamiętają. Do tego telefon obok pacjenta - haha, sorki nie chcę obrażać , ale coś takiego nigdy nie miałoby miejsca w normalnym życiu, Simon nie mógłby zadać od Lou, by ten ledwo co kilka dni, chyba 2, od śpiączki zastąpił kogoś .. Trochę się tutaj nie trzyma najlepiej to opowiadanie. :/ w każdym razie życzę weny i naprawdę nie chciałam obrazić, sama nie najlepiej pisze, wiec wiem co to dostać ten 'zły ' komentarz - pomimo wszystkiego dziękuję osobom które takie mi wysłały, bo daje mocnego kopniaka w tylek. ;)
    Także możesz mnie nie lubić. :/
    . Ale czasami te negatywne się przydają :o

    Pozdrawiam ! :3

    OdpowiedzUsuń